10 urodziny Booze & Glory w Krakowie!

5 października w krakowskim Kwadracie odbyło się wielkie święto Booze & Glory. Wśród zaprzyjaźnionych zespołów i dużej ilości fanów, kapela świętowała swoje 10 urodziny. Był to jeden z dwóch jubileuszowych koncertów. Mark i jego ekipa zagrają jeszcze 2 listopada w Londynie. Na tym koncercie także pojawi się delegacja z Hardcore Tattoo, więc możecie spodziewać się relacji z pierwszej ręki.

W ostatni weekend lipca odbyła się czwarta już edycja Gdańsk Tattoo Konwent. Jak co roku nie zabrakło dobrej muzyki. Po raz pierwszy zawitał do trójmiasta zespół Mad Sin – legenda psychobilly, która w tym roku świętuje swoje 25-lecie. Znaleźli się w Gdańsku nie bez przyczyny – jedną z ich pasji są właśnie tatuaże. Przed Niemcami na scenie pojawili się Amerykanie z Baltimore – Trapped Under Ice. To była najbardziej wyczekiwana przez mnie kapela dwóch dni konwentu. I, podobnie jak dwa lata temu w Katowicach i rok temu we Wrocławiu, nie zawiedli moich oczekiwań. Zaserwowali kawał solidnego hardcora i ruszyli ludzi do zabawy tak, że ochroniarze nie mogli utrzymać barierek.
W niedzielę (1 kwietnia) zakończyła się wspólna trasa Good Old Days z Torunia i Hard Work z Tarnowskich Gór. Gwiazdą wieczoru na koncertach miała być francuska Onesta. Niestety zespół nie dojechał do Polski. Mimo to polskie kapele dały radę. Zagrały świetne koncerty w Bielsku-Białej (30 marca), Toruniu (31 marca) i Warszawie (1 kwietnia). W dwóch ostatnich miastach towarzyszyło im również Street Chaos z Wyszkowa, a w Toruniu zagrały jeszcze – 10 Fold i Momma Knows Best. Z kolei w Bielsku na scenie wystąpiła Schizma. Zagrały też Whitman i Good Lookin Out. Udało nam się zobaczyć pierwszy koncert na trasie. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z Bielska.

Schizma to jedna z niewielu polskich załóg, o których śmiało można powiedzieć, że „wychowuje” drugie już pokolenie adeptów hardcora. Jeśli słowo „legenda” ma na tym gruncie jakiekolwiek znaczenie, to Schizma powinna być jednym z jego synonimów. I choć wielu magistrów może się z tym nie zgodzić, to 20 lat energii udokumentowanej na siedmiu studyjnych albumach mówi samo za siebie. Statusu nikt im nie odbierze. Lata mijają, trendy się zmieniają, a bydgoszczanie mają to głęboko w poważaniu. „Whatever It Takes, Whatever It Wrecks” – najmłodszy członek dyskografii – to surowe, wściekłe brzmienie niosące ducha lat 90 – pisze Witcore.
