Hanys i jego Ebola, czyli prowokator w koszulce

Żeby robić koszulki, porzucił karierę inżyniera i dobre pieniądze. Dziś nie zawsze starcza mu na gaz i prąd. Ale nie żałuje swojej decyzji. Robi to, co lubi. Pracy Olka Bałasza, twórcy marki Ebola, przyjrzała się Katarzyna Ponikowska. W obiektywie uchwycił go Janek Hubrich.


To dopiero trzecia edycja, a impreza już doczekała się miana najlepszej konwencji w Polsce. Niektórzy nieśmiało mówili to już w roku ubiegłym, ale teraz głos jej zwolenników jest bardziej donośny. Jednak zarówno wystawcy jak i odwiedzający nie jadą do Gdańska tylko dla tatuaży czy muzyki. Jadą tam również dla atmosfery. Bo takiej atmosfery, jaka panuje w Gdańsku, nie udało się stworzyć na żadnej innej polskiej konwencji. W ostatni weekend lipca po raz trzeci odwiedziliśmy Gdańsk Tattoo Konwent.


Piotr O. Kopytek to polski emigrant, który wiele lat temu wyemigrował do Stanów. Tam imał się różnych zajęć. Tatuowanie przyszło z czasem. Na początku tatuował głównie tribalowe ornamenty. Teraz tworzy pogodne, kolorowe tatuaże utrzymane w manierze neotradycyjnej i orientalnej. Do Polskie nie wrócił, ale odwiedzi ją już wkrótce. W ostatni weekend maja (27-29) będzie gościnnie tatuował w gliwickim studiu D3XS Tattoo Orchestra.
Od momentu pierwszego eksperymentu Piotra Wojciechowskiego, redaktora magazynu „Tatuaż – Ciało i Sztuka”, z ręcznymi technikami tatuowania minął już jakiś czas. Piotr zdążył wytatuować różnymi narzędziami ze swej kolekcji kilka kolejnych osób. Niektóre z prac, wraz z obszernym opisem narzędzi i metod, możecie zobaczyć w najnowszym majowym wydaniu kwartalnika „Tatuaż”. Piotr zapowiedział również pokazy ręcznego tatuowania na listopadowym Body Art Convention w Warszawie i podczas lipcowego Tattoo Konwentu w Gdańsku. Tymczasem, specjalnie dla naszego portalu Piotr opowie o jednym ze swoich ostatnich ręcznych wyczynów, dla odmiany, w manierze realistycznej.


Znacznie dłużej gra na bębnach niż tatuuje. Zaczął jakieś 20 lat temu. Nagrał kilkanaście płyt z muzykami z różnych klimatów, począwszy od rocka progresywnego, poprzez ambient, hardcore, ska, rock, metal, na popie czy fusion kończąc. Po ośmiu latach fascynacji muzyką, zainteresował się też tatuowaniem. 12 lat temu wziął maszynkę do ręki i już jej nie wypuścił. Nie znosi niezdrowej rywalizacji, przepychania się łokciami po swoje, hipokryzji i lizusostwa. Przedstawiamy Artura Szolca.
Do tej pory Kopenhaga była jednym z nielicznych dużych miast zachodniej Europy, w którym nie było konwencji tatuażu. To dziwne, tym bardziej, że jako miasto portowe stolica Danii ma długą tradycję tatuowania. Na szczęście, Duńczycy postanowili to zmienić. W pierwszy weekend kwietnia odbyła się pierwsza edycja Copenhagen Ink Festival – największej skandynawskiej konwencji tatuażu.


Tatuaż coraz mocniej wpisuje się w imprezy, które nawiązują tematycznie nie tylko do modyfikacji ciała. Pomysł, by sztukę zdobienia ciała wprowadzić do programu lifestylowej imprezy dla facetów, okazuje się strzałem w dziesiątkę. Podczas drugiej edycji Męskiego Maratonu Testosteron zainteresowanie tatuażami było jeszcze większe niż rok temu. Tatuatorską sferę Tattoo Meeting objął patronem portal Hardcore Tattoo.